Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Polowanie zbiorowe

W ŁOWISKU » Polowanie zbiorowe

Polowanie zbiorowe z profesjonalnie przygotowanymi psami
 

Od kilku lat podkładam psy na polowaniach zbiorowych,  w różnych kołach łowieckich na terenie całego kraju. Polowanie ze specjalnie do tego ułożonymi psami-dzikarzami jest elementem bez którego praktycznie nie może odbyć się żadna „dewizówka”  w Polsce.  Koła łowieckie, które nie organizują polowań dewizowych coraz chętniej zapraszają podkładaczy z psami specjalnie przygotowanymi do polowań na dziki.
 

Większość kół które zapraszają  psy  doceniają i wiedzą w jaki sposób organizować i prowadzić polowanie z psami. Część jednak ma obawy, ponieważ nie mają pojęcia  czego właściwie spodziewać się po gościu który przyjeżdża z psami nie wiadomo skąd.  Nie wiedzą w jaki sposób nie tanią przecież przyjemność zaproszenia podkładaczy i ich psów maksymalnie wykorzystać. Nie mają doświadczenia z polowania z psami  - nigdy nie widzieli pracy psów w łowisku.
 

W kilku zdaniach przybliżę czego można spodziewać się zapraszając podkładacza z psami oraz jak najbardziej efektywnie wykorzystać psy i podkładacza. Rozprawię się też z kilkoma mitami - błędnymi przekonaniami na temat polowania z psami na dziki.
 

Psy,  które są specjalnie układane do polowań na dziki wiedzą czego od nich się wymaga - mają wejść do miotu, znaleźć dziki, wypchnąć w gonie na linię zatrzymać postrzałki. Wrócić do miotu aby znaleźć pozostałe dziki i na końcu pędzenia jak najszybciej wrócić na linię gdzie znajduje się ich przewodnik. Dla psów tzw. miotowych dzikarzy polowanie to wykonanie konkretnej pracy, a nie spacer po lesie i oszczekanie przypadkowych dzików.
Profesjonalna ekipa podkładaczy  posiada psy rasowe, odrobaczone i odpchlone, psy posiadają certyfikaty pracy.  Zawsze warto spytać który dzień z kolei psy pracują aby być pewnym że przyjechały psy do pracy a nie po pracy, dla których kolejne polowanie to katorga a nie przyjemność. Profesjonaliści posiadają systemy nawigacji które ułatwią prowadzenie polowania. Tak w kilku słowach można opisać pracę dzikarzy i oczekiwania wobec podkładaczy. Nie ma to nic wspólnego z wyobrażeniami,  mitami,  w które wierzymy i przenosimy z pokolenia na pokolenie myśliwych,  a które zawsze mnie rozbawiają, powodują że oczekiwania względem psów nie mogą zostać spełnione, niekiedy z prozaicznych powodów.


 

Zapraszając podkładacza z psami możesz być pewny że jeśli posiada on profesjonalny team dzikarzy będą one pracowały na bardzo dobry efekt w postaci bogatego pokotu i nie będą się bały dzików.  To w sumie tak mało, a jednocześnie wszystko. Błędne przekonanie dotyczące  polowań z psami wynikają z kilku mitów.  Są one przekazywane z pokolenia na pokolenie myśliwskiej braci. Oto kilka z nich:
 

Mit 1. Nie mamy dzików trzeba zamówić psy!
Jeśli w łowisku jest  mało dzików, to nawet najlepsze dzikarze i profesjonalna ekipa nie pomoże. Psy nie wyczarują dzików. W takim przypadku potrzeba nie psów, a innego podejścia do gospodarki łowieckiej. Przyzwyczaiłem się jednak do tego że jeśli nie ma dzików winne są psy tak było i pewnie długo będzie.
 
Mit 2. Są psy, zapłaciliśmy więc teraz weźmiemy bagna i jeziora bo są psy!
Często spotykam się z opiniami, że jak są psy, to teraz możemy brać bagna w których woda jest do pasa. Nie może tam przejść naganka, ale są psy one sobie poradzą. One popłyną i wyciągną dziki same,  a przewodnik może iść ze dwa kilometry od nich. Tak się nie da. Psy zwiększają efekt polowania, dodają adrenaliny na linii, powodują że polowanie i pokoty są ciekawsze i większe.  Ale psy nie są supermenami,  to żywe stworzenia i pamiętajmy, że dobre psy pracują dla przewodnika i z nim. Człowiek, przewodnik musi mieć również szansę wejść w teren gdzie mają zalegać dziki.

Mit 3. „Misiek kundelek to był dzikarz, że ho ho”.
Podchodził do miotu wciągał powietrze (nawet jak wiatr był do miotu:-) i już wiedział nie ma dzików. Można było nie wchodzić po prostu.  Nie pies tylko telepata. Słyszałem o takich psach, nigdy niestety mimo kilkuset polowań na których byłem nie dane było mi ich zobaczyć.  Rzeczony Misiek polował ostatni raz w 75-ym roku - ,,......bo takich psów teraz nie ma...." . Tym razem został w domu, a właściciel nie chciał robić psom podkładacza wstydu. Ta opowieść co ciekawe pojawia w większości kół w Polsce zawsze jest taka sama, czasami tylko zmienia się imię ,,nadpsa,,. Dobry dzikarz oczywiście przy sprzyjającym wietrze tzn. zawsze od miotu, zwietrzy blisko leżącą zwierzynę, da o tym znać naprężając smycz i to wszystko. Aby wiedzieć,  że w miocie nie ma dzików pies dzikarz musi przepracować miot.
 

Mit 4. Dobry dzikarz sarny nie pogoni!
Po prostu jak sarna mu pryśnie spod nóg przy braku dzików w miocie on tylko odprowadzi ją przeciągłym wzrokiem. Spojrzy znacząco na właściciela i jak zamurowany zlekceważy tę niewartą gonu zwierzynę. To kolejny mit :-) . Ostatnio obserwowałem moją sukę która wychowywała liczny miot w drugim tygodniu wychowu nie zdążyła w trakcie porannej toalety zjeść, niepomny instynktu zawołałem ją ostro aby przyszła do mnie od szczeniąt. Nie przyszła. Instynkt wziął górę. I tak jest z psami z pasją, moje psy jeśli szybciej trafią na sarnę mogą ją pogonić, bo mają pasję.  Jednak robią to na krótkim dystansie-jeśli mają do wyboru dziki czy sarnę, zawsze wybiorą  dziki. Dodatkowo warto przytoczyć jeszcze dwie ciekawe sytuacje. Jeśli jestem na polowaniu zbiorowym na którym nie ma dzików w miotach, to po np. 4 pustym miocie moje psy gotowe są gonić nornice i wiewiórki po drzewach ponieważ cały dzień ich pasja nie ma ujścia i „para idzie w gwizdek”. Wtedy nie dziwie się, że podejmują pracę na sarnie. I drugi przykład jeśli jest polowanie zbiorowe na którym poluje się również na sarny, gdzie często psy dochodzą ranne sarny, sarny farbują moje psy będą polować również na sarny- dlaczego? Bo pies poluje na to co i my.  Tak jest wyszkolony,  tak funkcjonuje. Nie da się na polowaniu na którym pada do np. 10 saren aby psy je lekceważyły. Co ciekawe niejednokrotnie bałem się co będzie na następnym polowaniu, czy moje psy znowu wybiorą dziki? Ale zawsze jeśli na następnym polowaniu polowano na dziki, psy zawsze wybierały tę zwierzynę. I jeszcze jedno. Zawsze na polowaniu mam ze sobą również młode psy.  One też będąc w pierwszym polu często potrafią gonić kozę,  ale jeśli którykolwiek z myśliwych zwraca mi uwagę pytam: Czy w kojcu mam go nauczyć bycia dzikarzem? Dlatego na polowaniu proszę o wyrozumiałość dla młodych psów. Tak długo jak nie ,,rozwalają" polowania  (a przy innych doświadczonych psach jest tego małe prawdopodobieństwo) mogą gonić kozy za którymś razem zrozumieją że nie warto... Ale mówię to i piszę jako przewodnik praktyk, nie jako myśliwy który ma błędne przekonanie utrwalone przez mity ,,dobry dzikarz zlekceważy sarnę zawsze"
 

Mit  5 GPS wszechmogący.
Istnieją przekonania że GPS na psie rozwiąże wszystkie problemy. Zatrzyma psy, odwoła psy, uwiąże psy na trasie itd. Kiedyś jakiś myśliwy słysząc ode mnie, że widać na GPSie jak moje psy coś trzymają spytał mnie jak duży jest dzik. Mimo zdziwienia odpowiedziałem bez namysłu z przekorą że ten dzik ma...... 54 i pół kilo ma:-))))
GPS to po prostu lokalizator psów . Nic więcej dzięki niemu nie wiem.  Pokazuje gdzie jest pies i ew. w dużym uproszczeniu widać co robi, tj. stoi, stanowi, szarpie ale powtarzam w dużym uproszczeniu.
 

Mit 6 Pies dobry na wszystko 24 h na dobę.
Często przyjeżdżając z psami na zbiorówki mamy do czynienia z dużą ilością postrzałków. W trakcie polowania przybiega prowadzący polowanie lub pomoc i woła ,,.......dawaj psa trzeba poszukać postrzałka".  Jaki jest jego zdziwienie gdy odpowiadam mu że moje psy nie znajdą postrzałka lub mam do nich w tym temacie ograniczone zaufanie, bo są po długim polowaniu. A w sumie to dzikarze,  nie tropowce. U wielu myśliwych pokutuje przekonanie, że jak jest pies myśliwski to aportuje ptaki, jest tropowcem, dzikarzem, bażanta wystawia, a po polowaniach jeszcze w zaprzęgu popracuje :-) . Nie da się, po męczącym, 7 godzinnym polowaniu z psami które pracowały w miocie szukać z sukcesami postrzałków. Każdy pies myśliwski ma jakieś predyspozycje i specjalizację.  Albo będzie dobrym w swoim fachu, albo będzie słabym psem wszechstronnym. I tu też, aby mnie nikt nie zlinczował, zdarzają się psy dość wszechstronne które zadowolą zwykłego myśliwego. Jednak aby psy które cały dzień pracują jako dzikarze po polowaniu znalazły jeszcze ze 3 postrzałki jelenia, które poszły ponad 1 km - nie ma szans!
 

Mit 7 Po tym miocie zatrzymaj psy na linii natychmiast.
Oczywiście rozumiem że chcąc brać kolejny miot, który graniczy z poprzednim najlepiej aby psy do niego nie wbiegały, jednak jeśli popędziły za dzikami lub za postrzałkiem niestety wejdą do drugiego miotu. Psy to nie roboty, jeśli idą za postrzałkiem lub dzikami pewnym jest,  że popędzą za linię. I tu również słyszałem o przysłowiowych Miśkach, które stawały jak wryte na linii. Ba, przytrzymywały za ucho dziki na strzał, niestety nie dane było mi ich nigdy zobaczyć w akcji. Zawsze powtarzam, że najlepiej jeśli bierzemy różne ostępy/mioty tak, aby wejście psów do drugiego miotu nie psuło polowania. Dobre planowanie prowadzącego nie będzie wymuszać oczekiwań, że pies zachowa się jak robot bo..... się nie zachowa.

Będąc kiedyś na polowaniu moje dwie suki trzymały postrzałka przelatka kilometr za linią myśliwych, nie obyło się bez komentarza kolegi, który ranił dzika  że ,,....co to za psy na które trzeba już 15 min czekać..?”. Ponieważ jestem z natury spokojnym człowiekiem przemilczałem docinkę, mam jednak bardziej krewkiego kolegę który odparował „. ..one naprawiają to coś ty zchrzanił .....a może i dosadniej zakończył zdanie:-) „.Śmiechu było co nie miara w ciągu kolejnych 10-15 minut udało się dojść i pozyskać dzika, a suki otrzymały gromkie brawa.
 

Mit 8 Psy nie pracują idą, przy Kolegi nodze!
To bardzo ciekawy mit wynika z tego, że często w kole polowały  1,2 psy w miocie i od nich oczekiwało się aby były w miocie wszędzie. Dzisiejsze psy polujące w sforze dzielą się rolami. Są psy czołowe prowadzące polowanie najczęściej  1 lub 2. Są psy które mają za zadanie wypędzić dziki -to najczęściej psy agresywne w stosunku do dzików, nie bojące się przyciąć. Te najczęściej czekają aż psy prowadzące znajdą dziki,  wtedy dopiero wkraczają do akcji. Są też psy, które głoszą uchodzące dziki lub takie które z odległości głoszą. Gdyby sfora składała się z 5 psów prowadzących prowadzenie takiego polowania byłoby niezwykle uciążliwe, psy mocne wspierając się wzajemnie goniły by zwierzynę kilometrami. Podział ról powoduje że psy uzupełniają się wzajemnie polowanie jest ciekawsze i efektywniejsze.


 

Zawsze jak ktoś na polowaniu mówi mi, że moje psy chodzą przy nodze pytam ile mam psów odpowiedź jest  5,6 a ile chodzi obok mnie odpowiedź 1,2 więc konkluduję: Tak ma być!:-)
Często zdarza się tak, że w miocie nie ma dzików.  Doświadczone psy widać, że przepracowały miot i wróciły ponieważ przy braku pracy przychodzą do przewodnika wtedy są blisko mnie. Jeśli ktoś wtedy pyta mnie dlaczego nie biegają, szukają odpowiadam, że pies jest mądry, po co ma tracić siły skoro już wie że w miocie nie ma dzików. Dotyczy to naprawdę doświadczonych psów. Zazwyczaj każdy młodzik będzie jednak nabijał kilometry.
 

Mam nadzieję że przybliżyłem jak wygląda praca psów na polowaniu zbiorowym oraz czego można od nich oczekiwać, a jakie oczekiwania nigdy mimo najlepszych chęci nie mogą zostać spełnione.

Arkadiusz Płotka,  DB.