Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Światowa Wystawa Psów Ras Polskich w Opolu.

CZYTELNIA » Wariacje na temat... » Światowa Wystawa Psów Ras Polskich w Opolu.

Światowa Wystawa Psów Ras Polskich w Opolu.

 

W poprzedni weekend, 16-17 stycznia 2016 roku odbyła się w Opolu Światowa Wystawa Psów Ras Polskich.  Pod wieloma względami była to bardzo ciekawa impreza kynologiczna

Dzień pierwszy rozpoczął się od prezentacji 5 polskich ras psów: polskich owczarków nizinnych, ogarów polskich, chartów polskich, owczarków podhalańskich i gończych polskich. Handlerzy ubrani byli w stroje ludowe, myśliwskie lub staropolskie, co tworzyło bardzo estetyczną całość. Stroje podkreślały fakt, że rekonstrukcja ras bardzo silnie związana jest z polską kulturą i historią. Polskie rasy psów postrzegane są przez pasjonatów jako część naszego dziedzictwa kulturowego.

Po części oficjalnej rozpoczęły się wykłady. Prezentacje były niezwykle ciekawe, prowadzone przez długoletnich hodowców i specjalistów od poszczególnych ras. To doskonały sposób popularyzacji wiedzy o polskich rasach psów; o ich historii, pochodzeniu i ludziach, którzy przyczynili się do ich istnienia w obecnym kształcie. Bardzo ciekawe były wykłady na temat problemów zdrowotnych występujących w poszczególnych rasach oraz wyzwań związanych z prowadzeniem hodowli w przypadku dość wąskiej puli genetycznej populacji.

W pewnym momencie wykłady odbywały się równolegle w dwóch salach i wtedy żałowałam, że nie posiadam daru bilokacji. Czasem trudno było wybrać, w którym wykładzie uczestniczyć.

Wykład inauguracyjny- przygotowany przez prof. Kaźmierskiego i odczytany z powodu jego nieobecności- przedstawiał historię powstania oraz burzliwe losy polskich ras psów.

Niezwykle ciekawy był wykład Gabrieli Łakomik-Kaszuby i Rafał Kleszcza ”O przyjaźni człowieka z psem na ziemiach polskich.” Autorom udało się dotrzeć do trudno dostępnych materiałów źródłowych i pogłębić oraz uzupełnić o szczegóły i niuanse obraz ras polskich zarysowany przez prof. Kaźmierskiego. Utkwiło mi w pamięci stwierdzenie, że polskie rasy psów to „żywy pomnik ojczystej przyrody”. Jeszcze raz pokazuje to silny związek zwierząt z tradycją i kulturą.

Ciekawa była prezentacja Iwony Kozyry (przygotowana wraz z Barbarą i Bartoszem Sell) na temat męskich rodów owczarka podhalańskiego. Prelegentka podkreślała konieczność zachowania różnorodności genetycznej i przy doborze hodowlanym myślenia raczej w kategoriach populacji, a nie poprawienia konkretnych cech eksterieru czy zdrowia. Zachęcała do używania w hodowli psów z mniej popularnych męskich linii po to, aby uchronić je od wyginięcia. To niezwykle ciekawe spojrzenie na hodowlę, szczególnie w przypadku ras o dość wąskiej puli genetycznej.

Prof. Ireneusz Balicki zaprezentował wyniki swoich badań dotyczących wad wzroku u psów ras polskich. Zachęcał do badania psom oczu, bo dzięki temu można podejmować świadome decyzje hodowlane. W przypadku niektórych wad wykluczenie psa z hodowli nie jest konieczne, ale lepiej mieć świadomość stanu zdrowia zwierząt aby nie kojarzyć psów w podobnymi schorzeniami. Ubolewał też, że wielu hodowców nie bada psów, mimo że prowadzi je na wystawach i są bezpłatne dla przedstawicieli polskich ras.

Bogato ilustrowana prezentacja Magdaleny Musiał dotyczyła przedstawień ogara polskiego w sztuce i filmie. Pojawiły się ciekawe materiały wizualne, do których trudno jest samodzielnie dotrzeć.

Wojciech Kartawik- bratanek pułkownika Piotra Kartawika- zaprezentował niezwykle ciekawą biografię tego twórcy rasy ogar polski. Pułkownik jawi się jako barwna postać. Mimo burzliwego życia (także uczuciowego) jego największą miłością były psy i polowanie. Także jego śmierć owiana jest tajemnicą. W oficjalnej wersji zginął w wyniku wypadku na polowaniu, jednak pojawiały się także hipotezy zamachu lub zabójstwa.

Olbrzymie wrażenie na wszystkich wywarł wykład Małgorzaty Szmurło i Marty Kościańskiej „Chart polski wczoraj i dziś” z powodu wykorzystania pięknych grafik. Prelegentki pokazały, że współczesne charty praktycznie nie różnią się od tych przedstawionych na obrazach polskich malarzy sprzed 100 i więcej lat. Autorki wykorzystały ilustracje, na których w obrazy starych mistrzów wkomponowane zostały zdjęcia współczesnych chartów. Były one tak dobrane, że pokazywały psy o umaszczeniu i w pozach niemal identycznych jak psy na obrazach.

Drugu referat wspomnianych prelegentek dotyczył prób pracy dla chartów. Była to próba odpowiedzi na pytanie, jak współcześnie można wykorzystać predyspozycje i potrzeby tej wymagającej rasy. Wątek użytkowości psów ras polskich pojawiał się kilkakrotnie. Prawdopodobnie najmocniej był akcentowany podczas referatów przygotowanych przez klub gończego polskiego. Piszę prawdopodobnie- bo niestety nie miałam możliwości wysłuchania tych referatów.

Wielkim minusem był brak transmisji online czy chociażby późniejszego udostępnienia nagrań z sympozjum w Internecie. Obecnie (przynajmniej w środowisku akademickim) wiele konferencji transmitowanych jest online, a później nagrania są dostępne w Internecie. Nie jest to szczególnie skomplikowane technicznie ani nie wymaga nakładów finansowych. W trakcie sympozjum na sali obecnych było kilkadziesiąt osób. Dzięki Internetowi wiedza mogłaby dotrzeć do kilku tysięcy zainteresowanych tematem, a dodatkowo promować rasy polskie i popularyzować mądrą hodowlę psów rasowych.

To moja trzecia światówka w ciągu ostatnich dwóch lat. Chociaż powinnam napisać raczej „światówka”. Wystawa w Opolu była niezwykle ciekawą imprezą kynologiczną. Jednak przymiotnik „światowa” w nazwie jest mocno przesadzony i ma niewiele wspólnego w rzeczywistym charakterem tej wystawy.

Przede wszystkim było mało światowo. Zdecydowana większość wystawców oraz obsady sędziowskiej była z Polski. Promocja ras polskich powinna polegać na tym, że zapraszani są sędziowie z zagranicy. Pierwszego dnia mogliby uczestniczyć w sympozjum i poznawać rasy polskie, a drugiego dnia praktycznie sprawdzić zdobytą wiedzę podczas oceny bardzo licznych stawek. W efekcie mielibyśmy kilku zagranicznych ambasadorów naszych ras, którzy promują je na arenie międzynarodowej. Tymczasem w Opolu jedynie 2 z 8 sędziów przyjechało z zagranicy. Trochę za mało, aby nadać wystawie światowego charakteru. Sędziowie z Polski to z pewnością uznani specjaliści od różnych ras, znani i często sędziujący w Polsce przy różnych okazjach. No właśnie- często sędziujący…

Brakowało przedstawicieli FCI. Nie było obecny przewodniczący FCI Rafael de Santiago. Jest zapracowanym człowiekiem, ale nie przysłał nawet zwyczajowego listu, w którym tłumaczy powody nieobecności i gratuluje organizacji imprezy tak ważnej dla światowej kynologii. Nawet władze Związku Kynologicznego reprezentowane były dość skromnie.

Wystawa miała promować polskie rasy psów. 1Promocja polega na tym, że przedstawia się coś jakiejś publiczności. Tu tej publiczności zdecydowanie brakowało. Mimo, że wystawa odbywała się w pobliżu centrum handlowego Karolinka, gdzie wielu opolan robiło niedzielne zakupy, nie było tam żadnej informacji na temat wystawy. Na wystawie niewielu było odwiedzających z kraju czy zagranicy. Promocja nie miała odbiorcy. Świetnie przygotowane stoiska klubów ras służyły głównie przybyłym na wystawę z psami do towarzyskich spotkań.

Zniesmaczył mnie fakt, że zwycięzcą wystawy został pies pochodzący z hodowli głównego organizatora wystawy. Rozumiem, że pies jest ładny i dużo wygrywał, ale czy koniecznie musiał pojawić się także na tej wystawie? Od razu budzi to podejrzenia o nepotyzm, o sędziowanie „po koleżeńsku” i o to, że ktoś zorganizował „sobie” wystawę, żeby wypromować swoją hodowlę. Zgrzyt.

Zupełnie nie rozumiem sensu organizowania wystawy „światowej” i jej relacji do wystaw klubowych. Tak naprawdę to, co było w niej najcenniejsze pochodziło z klubów ras: wiedza prelegentów, zaangażowanie w organizację stoisk. Gdyby to była klubowa wystawa ras polskich- organizację i pomysł oceniłabym jako rewelacyjny. Wystawy klubowe mają też ustaloną renomę i prestiż. Wystawa „światowa” to jakiś dziwny twór, którego nie rozumiem.

Wydaje się, że te niedociągnięcia nie przeszkadzały wystawcom. Chwalili ładną i przestronną halę (do takiej ilości zgłoszonych psów nadawała się idealnie), bezpłatny parking, pamiątkowe medale i rozetki dla zwycięzców oraz krzesełka ustawione wokół ringu. Na wystawie nie czuć było tłoku, nerwowego przepychania się oraz nie słychać było ujadania psów.

Pomimo pewnych niedociągnięć, wystawa w Opolu była niezwykle ciekawą imprezą kynologiczną i mam nadzieję, że podobne tego typu wydarzenia będą pojawiały się częściej. Szczególnie cenne było sympozjum na temat polskich ras psów. Dawało możliwość wysłuchania referatów doświadczonych hodowców, sędziów, ludzi oddanych poszczególnym rasom. Tego typu wiedzy nigdy za dużo.

 

dr Magdalena Dąbrowska,

Instytut Kulturoznactwa,

Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin.